<title_newspaper="Gromada. Rolnik Polski"> 
<title_article="Prosz o komasacj. Bdzie wicej chleba i wicej krw> 
<author_1=Stanisaw lifierczyk> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1954">
<month="02"> 
<date=1954-02-09> 
<period=w3> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Czytam duo w Gromadzie  Rolniku Polskim o II Zjedzie Partii, na ktrym bd poruszane wszystkie zagadnienia gospodarcze. Prosz bardzo, eby tam poruszy spraw tak bardzo wan dla nas mieszkacw pow. radomskiego, gromady Jaszowiec. yjemy w cikich warunkach gospodarczych, a s u nas w Jaszowcu gospodarstwa maorolne i redniorolne w wikszoci (w 70 procentach). Ja mam 7 ha ziemi ornej, ki, pastwiska, lasy i nieuytki. Ja te cae 7 ha mam w 23 miejscach. I nie tylko ja, bo wszyscy gospodarze naszej wioski i okolicznych wiosek, wic mona sobie wyobrazi, jakby mona nastawi gospodarstwa na tory wyszej gospodarki. Pola bardzo wskie, tak e ugoru nie ma gdzie zostawi, a do tego s bardzo daleko, 4 do 5 km. Gdy zacznie si obornik wozi, to na morg wozi si 5  6 dni, bo jak na dzie wywiezie si 4  5 razy, to na si i trzeba si dobrze uwija, i gdy si 5 czy 6 dnia dowiezie na dan dziaka, to co z tym pierwszym? Wyschnie do cna i czy duo on znaczy pod ziemniaki? Albo woenie snopkw z pola. Ci, ktrzy maj pola w miejscu, to zwioz za dzie czy za dwa, a my musimy wozi nieraz do 2 tygodni. A ile tak razy bywa, e wyjeda si w pogod, a przyjeda si bez snopkw i zmoczony, e suchej nitki na czowieku nie ma. Placwki s bardzo wziutkie, maj zaledwie po par arw, budynki naszej wioski cz si wszystkie ze sob i gdy wybuchnie poar, to pon cae wioski. To przecie dwudziesty wiek, a my si mczymy jak nie ludzie. ki mamy po mordze, czyli 56 arw, ale te 56 arw ley w 5 miejscach, to przypada na jedn k 11 arw, wic wyobramy sobie, czy mona na niej upa czworo czy picioro byda. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
 
